Targi buddyjskie w Busan i... różowy Budda z sześciopakiem
Hala targowa była wypełniona stoiskami różnego rodzaju
wystawców – od typowo sprzedażowych oferujących pamiątki oraz prezentujących
wszelkiego rodzaju „świątynne” produkty jak uniformy, naczynia, sztućce i
tradycyjne dekoracje; przez pawilony ze świątynnym jedzeniem i napojami; po
mini galerie ze sztuką inspirowaną buddyzmem. Przy niektórych stoiskach można
było wziąć udział w różnych warsztatach np. parzenia ziołowej herbaty czy
przygotowywania słodkości. Można było też porozmawiać z mnichem – albo w luźnej
atmosferze przy herbatce, albo w bardziej kameralnym miejscu w formie modlitwy.
Targom towarzyszyły także dodatkowe atrakcje odbywające się
przy głównej scenie – w czasie moich odwiedzin jeden z mnichów prowadził
tradycyjną buddyjską praktykę 108 ukłonów.
Za to widząc koszulki z podobizną Buddy delektującego się
drinkiem z palemką, urocze maskotki w kształcie jego głowy, kolorowe skarpetki
i breloczki oraz różową rzeźbę Buddy z sześciopakiem i w sportowych butach,
zaczęłam się zastanawiać – o co tu chodzi? :D Czy to jeszcze duchowość, czy
może już komercjalizacja i infantylizacja?
I możliwe, że byłam jedyną osobą, która postanowiła się nad
tym zastanowić – dla Koreańczyków wszystko wydawało się zupełnie normalne. Dla
mnie, wychowanej w katolickim duchu, bardzo wzniosłym, surowym, poważnym,
wyobrażenie sobie koszulki z karykaturą Jezusa wzbudza mieszane uczucia –
właściwie nie za bardzo jestem w stanie sobie to wyobrazić :p Od razu
przychodzi mi na myśl, jak wielki byłby to skandal, gdyby ktoś postanowił
stworzyć podobiznę Jezusa mającego na głowie kocie uszka i do tego zrobić z
niej pluszowy breloczek. Na targach tego typu merch był wszędzie i cieszył się
ogromnym zainteresowaniem! Moim także :p
W relacji z targów, którą obejrzałam na YouTube reporterzy
podkreślili, że tego typu wydarzenia i ich charakter mają na celu
zainteresowanie buddyzmem młodych ludzi. Coraz więcej młodych Koreańczyków
odchodzi od jakiejkolwiek religii (pewnie stąd te 50% ateistów), ale buddyzm
walczy o to, aby ich do siebie przyciągnąć. I muszę powiedzieć, że robi to w
naprawdę atrakcyjny sposób!
Co prawda we mnie, osobie wychowanej w przekonaniu, że
religia to poważna sprawa, pojawiają się przemyślenia – czy to przypadkiem nie
sprawia, że buddyzm może być traktowany niepoważnie? Z drugiej strony myślę
sobie – a może właśnie o to chodzi? Może ma nie być traktowany zbyt poważnie i
sztywno, i stać się bliższy ludziom?
Forma kultu chrześcijańskiego buduje moim zdaniem pewien
dystans między nim samym i jego przewodnikami a wyznawcami. Mam wrażenie, że
buddyzm stara się ten dystans niwelować. I chyba dobrze mu to wychodzi!




0 comments